„Lot donikąd” – John Fuller

10 września 2014

Lot donikąd

Po książkę „Lot donikąd” sięgnęliśmy dzięki informacjom na jednym z forów internetowych. Polecano tę pozycję jako bardzo przypominającą „Imię róży” Umberto Eco. I faktycznie czytając opis można odnieść takie wrażenie…

Na wyspie, w oddalonym od brzegów Walii klasztorze znikają w nieznanych okolicznościach prawie wszyscy pielgrzymi. Na wyspę przybywa wysłannik biskupa, Vane, którego zadaniem jest rozwikłać tę zagadkę. Wyprawa zaczyna się bardzo pechowo, gdyż już podczas lądowania na plaży, ginie jego koń. Stratę odczuwają zarówno Vane jak i jego służący.

Na wyspie wita Vane’a Opat. Obaj nie darzyli się zbytnim zaufaniem, a ich poglądy na życie i filozofię znacznie od siebie odbiegały. Skrywaną pasją Opata było poszukiwanie siedziby ludzkiej duszy w ciele. W tym celu raz za razem przeprowadzał liczne sekcje zwłok i przeprowadzał wiele eksperymentów.

Głównym celem pielgrzymów na wyspie było wspaniałe źródło. Wieść niosła, że miało ono lecznicze właściwości. Vane nie ustaje w poszukiwaniach. Aż pewnego dnia natrafia na zwłoki… które doprowadzą do zaskakującego wyjaśnienia sprawy.

Książkę najłatwiej nabyć w popularnych serwisach aukcyjnych. Na rynku nie ma zbyt wielu jej egzemplarzy.

GD Star Rating
loading...
"Lot donikąd" - John Fuller, 4.4 out of 5 based on 5 ratings

Ocena autora recenzji

"Lot donikąd" - John Fuller

  • 5/10
    Okładka książki
  • 6/10
    Autor
  • 9/10
    Stopień zainteresowania
  • 8/10
    Fabuła
  • 7/10
    Zakończenie

PLUSY

MINUSY

Komentarz

  • Mateusz 26 września 2014 at 11:46

    Dzięki za propozycję! Jeżeli podobna do Imię Róży to z pewnością może być równie fajna. Zabieram się za szukanie…

    GD Star Rating
    loading...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *